2/07/2014

Joga w moim życiu....

Kochani,
podczas gdy mój blog ma już około 5 miesięcy zdałam sobie sprawę, że nigdy nie pisałam tutaj jeszcze o moich pozostałych pasjach, o czymś innym niż AGI JENSEN DESIGN.
W tym wpisie chciałabym Wam napisać o mojej pasji, jaką stała się dla mnie praktyka jogi... Niewielu z Was wie, ale joga jest częścią mojego życia. Pasję i miłość do sportu ukształtowałam wcześniej przez balet.
Zaczynając od początku... zawsze wydawało mi się, że byłam osobą wysportowaną, elastyczną ...
Poszłam na pierwsze zajęcia z jogą Yengar do Adama Bielewicza, właściwie bardziej dla mojego męża, który miał problemy z kręgosłupem. Myślałam, że zabłysnę i zaskoczę wszystkich i samą siebie umiejętnościami wyniesionymi z baletu..... a tymczasem odczuwałam tylko frustrację.
Elastyczność nie była taka jak kiedyś, a to co wydawało mi się najpiękniejsze w balecie (wykręcone nogi, obciągnięte podbicie), było notorycznie poprawiane przez instruktora. Do tego doszedł drażniący ból rozciąganych mięsni, spowodowany długą przerwą w ćwiczeniach rozciągających. Wówczas wydawało mi sie że balet, który uczestniczył zawsze w moim życiu jest najmądrzejszą dziedziną sportu, tańca i filozofii. Nie chciałam przyjąć do wiadomości że ‘jakaś’ joga będzie korygowała całe piękno, które wynika z tańca klasycznego. Moja uparta postawa jest chyba typowa dla mojej osobowości, widoczna także w nauce języków, ja zawsze chcę zostawić, podkreslić swoja tożsamość, coś, co mnie kształtowało, bez naśladownictwa - w tym przypadku - polski akcent...
Pracując w fitness klubach miałam okazję uczyć jogi bardzo zróżnicowanych ludzi. Byli wśród nich
studenci, biznesmeni, goście hotelowi, osoby starsze, osoby, które omyłkowo trafiły na zajęcia jogi…
Większość z nich wywodziła się ze zróżnicowanych środowisk i każdy z nich miał inną motywację ipostawę do jogi. Obserwacja ich i praca z nimi nauczyła mnie indywidualnego podejścia do każdego
studenta. Właściwie nigdy nie byłam przywiązana do żadnego studia jogi, zawsze poszukiwałam inspiracji, nowych metod nauczania. Przez ostatnie 12 lat mieszkałam w 3 rożnych krajach i uczyło mnie jogi wielu nauczycieli, których style i postawy były bardzo zróżnicowane. Obserwując ich zauważyłam, ze każdy w jodze poszukuje czegoś innego. Styl i postawa, która jest dla mnie inspirująca, może być zupełnie nieatrakcyjna dla innych praktykujących. Nauczyło mnie to, że nie można na siłę przekonywać do określonego typu jogi. Każdy musi odnaleźć swoję drogę i miejsce, metodę uczenia się. Myślę że na rożnych etapach życia będziemy poszukiwać czegoś innego. Dobór stylu i nauczyciela będzie podyktowany naszym stanem emocjonalnym, wiekiem, temperamentem, charakterem, postawą i zdrowiem fizycznym i psychicznym.
Będąc instruktorką jogi nauczyłam się uspokajać emocje, nie zatracając w tym siebie, pozostając osobą pogodną, racjonalną, bardziej obiektywną. Zdobytą wiedzę u moich nauczycieli  przekazuję dalej ucząc moich studentów, a z kolei ich regularna praktyka i przyjacielska postawa motywują mnie do dalszej pracy z nimi. Cieszę się, gdy widzę, że coraz więcej osób zaczyna ćwiczyć ze mną jogę w poszukiwaniu siły fizycznej, psychicznej, relaksu. Chciałabym podzielić się tym, co mam. Wydaje się to tak znikome, ale czuję że poprzez jogę pomagam ludziom: fizycznie poprzez wyzbycie się napięć, złych nawyków, dążenie do perfekcji w asanach i psychicznie poprzez wyzbycie sie stresu, naładowaniu pozytywną energią.
Osoby przychodzące do mnie na zajęcia to osoby, które usłyszały o mnie od znajomych oraz znajomych znajomych. Ich ilość ciągle się powiększa.  Ludzie przychodzący do mnie na jogę uczestniczą w moich zajęciach, bo lubią moją postawę i styl. Jeśli na swojej drodze znajdą innego nauczyciela, nie powoduje to u mnie zazdrości i innych negatywnych odczuć. Wiem że to ja przyczyniłam sie do ich przygody z jogą a na ich miejsce przyjdą inni, a i oni sami często też wracają.
Dzisiejsza joga w znacznym stopniu rożni sie od mojej praktyki jogi sprzed lat. Na pewno mogę
powiedzieć że jest ona obecnie mądrzejsza, dojrzalsza, zaczęłam rozumieć i praktykować nie tylko asany.
Dostrzegam obecność yama i niyama, dopiero teraz jak stosuję pranajama - dotleniam mózg i
uregulowywuję ciśnienie krwi. Sprzyja to koncentracji i rozładowaniu wewnętrznych napięć.
Zdecydowanie podnosi mój poziom energii. Dążę do uzyskania pratyahara , dhyany i w koocu Samadhi.
Dzisiaj moja praktyka jest regularna a ja sama jestem żądna wiedzy i nowych doznań.
Jestem instruktorką, ale także matką, dlatego łatwiej jest mi zrozumieć inne matki praktykujące jogę, a konkretnie wyzwania związane z prowadzeniem rodziny i pogodzeniem tego z jogą.
12 letnia Agi na zajęciach w Państwowej Szkole Baletowej.... :) 


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz